pl: Rozmowa Pod Globusem / cz: Rozhovor pod Globusem

Księgarnia Pod Globusem | Kraków - książek od zatrzęsienia!

Księgarnia Pod Globusem | Kraków – książek od zatrzęsienia!

(pl)

Zaglądamy do krakowskiej Księgarni pod Globusem, świetnie usytuowanej, znajdującej się przy  skrzyżowaniu ul. Długiej i Basztowej. Tłoczno na zewnątrz, tłoczno i w środku.  Duża przestrzeń urządzona ze smakiem: oczywiście są regały z książkami, jest kącik dla dzieci, czerwona sofa – punkt centralny spotkań literackich, antresola, gdzie można przycupnąć i poczytać oraz wystawa, na której ciągle coś nowego się dzieje. Przyjemnie i ujmująco.

Wczesne popołudnie a ruch nie mniejszy niż na Starym Kleparzu obok. Pewnie, że przychodzą -mówi Joanna Sawicka, właścicielka księgarni -niektórzy pytają o papierosy, artykuły spożywcze, inni stają z zachwytem mówiąc „o! księgarnia”…i wychodzą ale większość jest tu nieprzypadkowo- wybierają, kupują, czytają.

PoCzechy: Jeśli pierwsze pytanie jest zbyt prywatne, to nie musisz odpowiadać ale gdyby nie było księgarni w Twoim życiu, to co by było? Jak się Twoja historia tu zaczyna?

Joanna Sawicka: Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić, żeby mogło być co innego. Książki były zawsze obecne w moim życiu. Jak chodziłam do szkoły to wiecznie siedziałam w bibliotece więc inaczej nie mogło się ułożyć. Zaraz po maturze pracowałam w warszawskiej księgarni Czytelnik. Niesamowite miejsce i niesamowici ludzie, autorzy odwiedzali to miejsce. A potem Kraków – spełnienie marzeń i też księgarnia.

PC: Jak długo Księgarnia pod Globusem  jest pod Twoją opieką?

J.S.: Od siedmiu lat. Wtedy przyjechałam do Krakowa, zaczęłam tu pracować – księgarnię otwierałam, promowałam. A teraz jest ona moja i mojego wspólnika.

PC.: A wiesz jaka jest historia tego budynku, w którym księgarnia się znajduje? W książce „ Kraków na starych widokówkach” czytamy, że budynek jest siedzibą Wydawnictwa Literackiego od roku 1972. Budynek wybudowany na początku XX w. był też siedzibą Izby Przemysłowo-Handlowej, firmy handlującej galanterią papierniczą i (co brzmi pięknie) farbiarni Tęcza…

J.S.: A Globus który wieńczy kopułę zegarową został ufundowany przez Wydawnictwo Literackie. Na ścianach budynku znajdują się płaskorzeźby związane z przemysłem. W środku, nad lokalem z księgarnią, znajduje się sala Józefa Mehoffera z projektami Witkacego.

PC.:  Jak się prowadzi księgarnię w dobie, kiedy książki na nośnikach wypierają książkę drukowaną? Czy rzeczywiście jesteśmy świadkami takiego przejścia?

J.S.: Ja myślę, że nie grozi nam wyparcie książki papierowej przez audiobooki czy e-booki. Ale cieszymy się, że większość ludzi, która nie sięga po książkę tradycyjną zaczyna sięgać po e-booki więc jest to generalnie pozytywne zjawisko, że w ogóle sięgają po literaturę, choć w innej formie. Natomiast ci, którzy czytają i do książki papierowej są przyzwyczajeni, będą nadal po nią sięgali. Ja osobiście innych form sobie nie wyobrażam, nie jestem w stanie cierpliwie słuchać audiobooka czy czytać na papierowym ekranie…

PC.: (śmiech) Papierowy ekran to bardzo ładne określenie…

J.S.: Wiesz o co mi chodzi. Ja lubię trzymać książkę, czuć ją.

PC.: Rozmawiałyśmy już kiedyś o tym, że teraz wiele wydawnictw okazuje się nierentownych, zamykają one swoją działalność albo ją zawieszają. Czy Ty w takiej sytuacji czujesz się pewnie, nie boisz się o swoje źródła?

J.S.: Na razie takich obaw nie mam, ale kto wie? Może kiedyś trzeba będzie inne rzeczy zacząć sprzedawać lub sprzedawać je inaczej, żeby przede wszystkim doceniać naszych stałych klientów czytających, zrobić coś dla nich.

PC.: Jakie czeskie książki można kupić teraz w Twojej księgarni?

J.S.: Wspieramy małe wydawnictwa i dlatego można u nas kupić książki m.in. z Good Books. Ponadto ciągle obecna kolekcja Literatury Czeskiej Mariusza Szczygła wydawana przez Agorę. Są książki z wydawnictwa Afera, np. Niedoparki Pavla Šruta.

PC.: Którą my nabyliśmy zaraz jak się u Was pojawiła. Będziemy o Niedoparkach wkrótce więcej pisać. A jakie z tych czeskich książek sprzedają się najlepiej?

J.S.: Cały czas Milan Kundera, chociaż powoli wyczerpują się jego tytuły ale ten autor już na zawsze chyba będzie się dobrze sprzedawał. Bardzo często poszukiwany jest Viewegh oczywiście, Bohumil Hrabal. I któż jeszcze? A i Josef Škvorecký z jego Batalionem czołgów. To była moja pierwsza książka z literatury czeskiej jaką przeczytałam i złapałam bakcyla. Już wkrótce chcielibyśmy rozpocząć cykl spotkań dotyczących literatury czeskiej. Właściwie nie tylko książek ale kultury, filmu. Szczegóły podamy niebawem, na razie ten projekt domykamy.

A z ciekawostek około czeskich powiem, że w roku 2009 wygraliśmy konkurs ogłoszony przez Wydawnictwo Znak na najładniejszą witrynę księgarnianą. Na zwycięskiej wystawie dumnie stoi Wojak Szwejk.

PC: Księgarnia pod Globusem to nie tylko miejsce, gdzie książki można kupić ale też właśnie miejsce ciekawych spotkań literackich i warsztatów, głównie dla dzieci. Powiedz coś więcej o tym.

J.S.: Chcemy trafiać też do najmłodszych i przyzwyczajać do siebie małych czytelników, którzy przychodzą do nas na razie po to, żeby się bawić i słuchać, jak czytamy ich ulubione książeczki. Ale potem będą przychodzić i mówić, że bywali tu już od dziecka, że księgarnia jest od zawsze i działy się tu naprawdę fajne rzeczy. Apeluję do rodziców, aby dzieciom czytali i przychodzili z nimi do księgarni oraz żeby uczyli ich takiego nawyku. Ja rozumiem, że Internet jest wszędzie dostępny i interesujący, ale jednak książka to książka.

PC.: A na koniec może trochę figlarne pytanie: czytasz na stojąco czy na siedząco? Pytam ponieważ niezmiennie podobają mi się ludzie, którzy dzierżąc książkę w ręku spacerują Plantami, co jakiś czas potykając się. Mogliby wybrać przecież bezpieczniejszego audiobooka.

J.S.: Oczywiście, że na siedząco a gdy jestem w pracy i czytać nie mogę, to… podczytuję na stojąco. Nie mogę siedzieć przy klientach więc chodzę i czytam. Uwielbiam to robić.

Księgarnię odwiedzali literaccy nobliści, przez te wszystkie lata pełna plejada autorów, odwiedzają PoCzechy a w powietrzu unosi się duch Jaroslava Haška, który wprawdzie Nobla nie dostał ale w odwiedzinach chętnie bywa.
Dziękując za rozmowę serdecznie zapraszamy do Księgarni Pod Globusem, księgarni prowadzonej z pasją, która niezmiernie nam się podoba i zajrzeć tu po prostu trzeba i należy.

— Magdalena Żuraw

XXX

(cz)

Dnes se vydáme na návštěvu krakovského Knihkupectví Pod Globusem, které má skvělou polohu na křižovatce ulic Długa a Basztowa v samém centru někdejšího královského města. Venku i uvnitř dav lidí. Interiér tvoří velký, vkusně zařízený prostor; najdeme tu pochopitelně regály plné knih, dětský koutek a také červenou pohovkou – středobod literárních čtení, dále vyvýšené patro, na nějž člověk může usednout a začíst se, a taky výlohu, ve které se děje stále něco nového. Z prostoru přímo sálá příjemný a sympatický dojem.
Je krátce po poledni a přesto je tu znát shon, který není svou intenzitou o nic menší než na oblíbeném městském tržišti Stary Kleparz, které se nachází v těsném sousedství. „Ale ano, lidé sem chodí,” říká majitelka knihkupectví Joanna Sawicka. „Někteří se shánějí po cigaretách nebo potravinách, další fascinovaně stojí a říkají: ,A, hele! Knihkupectví…,‘ načež zase odejdou, nicméně většina z nich tu není náhodou: vybírají si knížky, kupují a čtou.“

PoCzechy: Kdyby Ti první otázka připadala příliš osobní, nemusíš na ni odpovídat, nicméně: Pokud by se ve Tvém životě neocitlo knihkupectví, co by ho nejspíš dokázalo nahradit? Jak to všechno v Tvém případě vlastně začalo?

Joanna Sawicka: Nedokážu si ani představit, že by knihkupectví mohlo nahradit něco jiného. Knížky mě doprovázejí celý život. Když jsem chodila do školy, neustále jsem vysedávala v knihovně, takže to ani nemohlo vzít jiný konec. Hned po maturitě jsem začala pracovat ve varšavském knihkupectví Czytelnik (Čtenář). Bylo to skvělé místo se skvělými lidmi, kam často zamířili i spisovatelé. A pak přišel Krakov – splnění mých tužeb a taky tohle knihkupectví.

PC: Jak dlouho vlastně Knihkupectví pod Globusem vedeš?

J. S: Celkem sedm let. Hned poté co jsem tehdy přijela do Krakova, začala jsem tu pracovat: knihkupectví jsem otevírala a propagovala. A dnes patří mně a mému společníkovi.

PC: Jestlipak víš, jaká je historie domu, v němž se knihkupectví nachází? V monografii Kraków na starych widokówkach (Krakov na starých pohlednicích) jsme se dočetli, že budova je od roku 1972 sídlem nakladatelství Wydawnictwo Literackie (WL). Dům, který byl postaven na začátku 20. století, býval kdysi sídlem Průmyslové a obchodní komory, firmy obchodující papírenským zbožím a – což mi zní obzvlášť líbezně – barvírny s názvem Tęcza (Duha)…

J. S.: Ano, a onen globus, který věnčí kopuli hodinové věže, byl objednán a zaplacen z prostředků nakladatelství WL. Na zdech budovy najdeme reliéfy, jejichž tématem je průmyslová výroba. Uvnitř, přímo nad sálem knihkupectvím, se nachází sál Józefa Mehoffera, který architektonicky navrhoval slavný Witkacy.

PC: Jak se Ti vede knihkupectví v časech, kdy knihy na alternativních nosičích vytlačují klasický knihtisk? Jsme skutečně svědky podobného zlomu?

J. S.: Osobně si myslím, že nehrozí, že by audioknihy nebo e-booky zcela vytlačily papírové knihy. Máme však radost z toho, že většina lidí, kteří by nikdy nesáhli po tištěné knize, se nyní začíná shánět po elektronických knihách, takže v obecné rovině je to vlastně kladný jev, totiž že se vůbec zajímají o literaturu, byť v jiné formě. Zato ti, kteří čtou a jsou zvyklí na papírové knihy, se o ně nepřestanou zajímat ani teď. Já osobně si jiné formy nedokážu představit, nejsem schopna trpělivě poslouchat audioknihu nebo číst z papírového displeje…

PC: (smích) Papírový displej, to je moc hezký pojem…

J. S.: Určitě víš, co tím myslím. Ráda držím knihu v ruce, ráda ji cítím.

PC: Už kdysi jsme se spolu bavily o tom, že v dnešní době mnoho nakladatelství prodělává, končí své aktivity nebo je na nějakou dobu přerušují. Cítíš v takové situaci nejistotu? Bojíš se o své dodavatele?

J. S.: Zatím podobné obavy nemám, ale kdoví? Možná někdy v budoucnu nastane potřeba začít prodávat jiné věci, případně prodávat je jiným způsobem tak, abychom odměnili naše stálé čtenáře a zákazníky, abychom pro ně něco udělali.

PC: Jaké české tituly jsou právě teď na prodej v Tvém knihkupectví?

J. S.: Snažíme se podporovat malá polská nakladatelství, takže u nás lze koupit knihy mj. z vratislavského nakladatelství Good Books (GB se zabývají vydáváním překladů současné české a slovenské literatury, mj. knih J. Rudiše, Z. Svěráka ad. – pozn. překl.). Krom toho je stále k dispozici kolekce nazvaná Literatura Czeska (Česká literatura), jejímž editorem je Mariusz Szczygieł a kterou vydalo nakladatelství Agora (Agora vydává mj. nejprestižnější polský deník Gazeta Wyborcza – pozn. překl.). Máme také tituly nakladatelství Afera, např. polský překlad Lichožroutů Pavla Šruta.

PC: Ty jsme si pořídili, hned jak se u vás v knihkupectví objevili. Již brzy se budeme na našem blogu Lichožroutům podrobněji věnovat. A které z těchto českých knih se prodávají nejlépe?

J. S.: Pořád jsou to knihy Milana Kundery, přestože už se pomalu vyčerpává zásoba jeho titulů, ale tento autor se bude dobře prodávat nejspíš už pořád. Velmi často se čtenáři pochopitelně shánějí po Vieweghovi a po Bohumilu Hrabalovi. A kdo ještě z českých spisovatelů? Třeba Josef Škvorecký a jeho Tankový prapor. To byla první kniha českého autora, kterou jsem četla, a potom mě už česká literatura nepustila. Zrovna připravujeme cyklus literárních čtení zaměřených na českou literaturu. Nejen na knihy, ale i obecně na kulturu a na film. Podrobnosti zveřejníme již brzy, zatím tento nový projekt stále dolaďujeme.

A z takových zajímavostí týkajících se české kultury bych zmínila, že v roce 2009 jsme zvítězili v soutěži krakovského nakladatelství Znak o nejkrásnější knihkupecký výklad. Ve vítězném výkladu tehdy hrdě stál Dobrý voják Švejk.

PC: Knihkupectví Pod Globusem není pouze místem, kde si lze koupit knížky, ale také dějištěm poutavých literárních čtení a dílen, zaměřených především na děti. Řekni nám k tomu trochu víc.

J. S.: Rádi bychom oslovovali i nejmladší a vychovávali si malé čtenáře, kteří k nám zatím chodí především proto, aby si tu hráli a poslouchali, jak jim předčítáme jejich oblíbené dětské knížky. Postupem času ale začnou přicházet sami a říkat, že sem chodili už od mala, že knihkupectví tady bylo vždycky a že se tu děly opravdu skvělé věci. Ráda bych vyzvala rodiče k tomu, aby dětem četli, chodili s nimi do knihkupectví a učili je podobným návykům. Chápu, že Internet je všudypřítomný a zajímavý, ale knížka je prostě knížka.

PC: A na závěr možná taková žertovná otázka: Čteš vestoje nebo vsedě? Ptám se na to, protože mě nepřestávají fascinovat lidé, kteří se s knížkou v ruce procházejí po krakovském parku Planty, přičemž občas i zakopnou. Vždyť by mohli zvolit bezpečnější audioknihu.

J. S.: Čtu pochopitelně většinou vsedě, ale když jsem v práci a nemůžu si v klidu číst, tak jen tak občas nahlížím do knížek a vestoje je pročítám. Když u nás máme zákazníky, nemůžu jen tak sedět, takže chodím a u toho si čtu. To mě nesmírně baví.

Knihkupectví už navštívili nositelé Nobelovy ceny za literaturu a za ta léta i celá plejáda dalších spisovatelů; teď ji tedy navštívily i PoCzechy a ve vzduchu se přitom vznášel duch Jaroslava Haška, který sice Nobelovu cenu nezískal, ale často a rád sem zaskočí na návštěvu.
Děkujeme za rozhovor a Vás srdečně zveme do Knihkupectví Pod Globusem, knihkupectví, které vedou nadšenci se zápalem, který je nám ohromně blízký a člověk by si měl najít čas sem nahlédnout.

— Magdalena Żuraw, překlad z polštiny Pavel Peč

 

Reklamy

pl: Koniec świata według Jaroslava Rudiša / cz: Konec světa podle Jaroslava Rudiše

xxx (pl)

Umiłowanie dla Pendolino, jakie słyszę z ust Czechów, których znam a nawet których jeszcze nie dane mi było poznać, urasta do rangi niemal apoteozy. Na moje skromne sugestie, że i my też kiedyś doczekamy, uśmiechają się ironicznie pod nosem. Być może mamy trochę lepiej, bardziej sprzyjająco i twórczo, bo na trasie z jednej do drugiej stolicy można (jeśli ktoś ma tylko takie zakusy) machnąć od ręki opowiadanie a na słynnej trakcji  Przemyśl-Szczecin Główny popełnić trylogię nawet z korektą. Ale to nie o tym rzecz ma się. Poniżej opowiadanie Jaroslava Rudiša pt. Koniec świata znalezione w magazynie wydawanym przez czeskie koleje ČD pro Vás. A zatem miłej lektury do pierwszej sobotniej kawy (być może drugiej),  bo koniec świata zastać nas może w każdej pozycji i kondycji również. (Sentencja owa, ciut nadgryziona przez czas i zbytnią  błyskotliwością nie grzesząca, domaga się rozwagi i jak najrychlejszego zastrzyku kofeiny).

KONIEC ŚWIATA

„On zbiera nasiona.”

„Że co robi?”

„No zbiera nasiona. Szykuje się na koniec świata.”

Marta z Klarą od dawna się nie widziały. Chodziły razem do gimnazjum w Turnovie. Ale potem je Praga wessała, przeżuła i już nigdy nie wypluła. Marta studiowała kulturoznawstwo i historię sztuki a Klara historię sztuki i anglistykę. Obie miały wielkie życiowe plany. A teraz pocą się naprzeciw siebie w saunie.

„W grudniu ma to ponoć nadejść. Myślałam, że on tylko świruje, że to wszystko są typowe dla niego wygłupy ale on całe lato biegał po polach, lasach i zbierał nasiona.” mówi Marta.

„Jakie nasiona?”

„Tych najważniejszych bylin i roślin. I drzew również. Ma wszystkie rodzaje zbóż i roślin strączkowych.”

„A nie mógł tego po prostu kupić w sklepie?”

„Honza mówi, że to nie to samo, że to właśnie jest pierwszy krok powrotu do natury, który nieuchronnie nadejdzie. Ale tylko wtedy, gdy ktoś będzie miał farta i ten koniec świata przeżyje.”

„Nigdy bym się po nim nie spodziewała, że odbije mu na punkcie takich rzeczy.”

„Ja też nie.”

„Ale poza tym mu nie odbija, co nie?”

„No czasem się nawali albo zjara, ale wiesz, inni się na przykład wdają w bijatyki.”

Marcie i Klarze stuknęła właśnie trzydziestka i w międzyczasie zdążyły zbudować i zniszczyć kilka związków i jak to bywa, narwanej Klarze udało się nawet o parę więcej. Marta pracuje w dziale marketingu francuskiej firmy chemicznej i od paru lat spotyka się z programistą Honzą. Klara tłumaczy instrukcje obsługi lodówek i odkurzaczy i nie spotyka się z nikim. Swojego megafaceta, jak go nazywa, do tej pory nie spotkała. Miała za to szczęście do samych zerofacetów. Czuje się bezradna i teraz tym bardziej szuka ojca swego dziecka. Ale mówi, że szuka dawcy spermy i nic więcej. Mówi to trochę żartem ale Marta wie, że to wcale nie jest takie śmieszne.

„A dzieci z tobą Honza chce mieć, czy nie?” pyta Klara.

„Kiedyś pewnie tak, ja też bym chyba chciała ale specjalnie presji nie ma. Jeśli ten koniec świata nie nastąpi a on się nie zajara na śmierć, tak to zrobimy.”

„A on ciągle pali?”

„Trochę tak.”

„Jaranie nie służy plemnikom, powiedz mu to. Jaranie je spowalnia.”

„Ale on mi mówi: ty się relaksujesz w saunie a ja palę trawkę. Na ewentualność końca świata ma oczywiście nasionka trawki schowane. A jak już to nadciągnie, chce siedzieć gdzieś na kopcu, jarać, spoglądać na niebo i na to, jak ten upadek nadchodzi. I jeśli ten koniec przeżyje, uratuje całą cywilizację dzięki tym nasionkom.”

„Marta, ja bym się chyba tego ciut obawiała.”

„Ja się też boję, wiesz? On już kupił sobie bilet lotniczy do Peru. Chce koniec świata spędzić nigdzie indziej tylko na Machu Picchu. Dokładnie tam.”

„A dla ciebie biletu nie kupił?”

„Chciał, ale ja po pierwsze za lataniem nie przepadam, nie palę trawki i w dodatku mam wrażenie, że jest to trochę zbyt odlotowe.”

„Tak, odlotowe to jest.”

„Wiem.”

„Ale co dziś takie nie jest?”

„Właśnie.”

„Czasem mi się wydaje, że facetom dziś już tylko odbija, bo są tak niepewni w swoich rolach i myślą tylko o głupotach. I boją się silnych dziewczyn, takich jak my. Myślę, że jest strasznie dużo głupowatych i niedomyślnych typów i maminsynków a niewiele tak fantastycznych dziewczyn jak my dwie. Dzisiejsi faceci nawet nie chcą nas zauważyć. Oni najchętniej sypialiby z własnymi matkami. I dlatego coraz więcej myślą o głupotach, jak ten koniec świata na przykład. Nikt już ich nie uratuje. Ciągle chcesz za niego wyjść?”

„No wiesz, jesteśmy zaręczeni.”

„To nic nie znaczy. Możecie być równie szybko odręczeni. Ślub to jest tylko kosztowna pomyłka. Ja bym chciała dziecko ale żadnego ślubu, nie potrzebuję do tego nudnego męża w kapciach, któremu później przez całe życie będę musiała dogadzać i być jego służącą. Nie ma mowy.”

„On nie chce, żebym taka była.”

„Ale będzie chciał. Wszyscy w końcu tego chcą.”

„Ja już nie mogę. Idziemy?”

„Chodźmy.”

Idą pod prysznic a potem wskoczą do baseniku z lodowatą wodą. Gorąco i zimno i zimno i gorąco. Wyłączają się i włączają. A potem patrzą na swoje ciała i Marta powie, nadal masz piękne piersi, te moje przypominają trochę worki z mlekiem. A Klara mówi, nie wygłupiaj się, masz też nadal piękne piersi, jesteś szczupła i masz fajny tyłek, nie to co mój, już trochę obwisły. Na chwilę zamkną oczy na leżaku w ciemnej kabinie wypoczynkowej. Na kilka minut usną.

„Marto?”

„No?”

„Myślisz, że ten koniec świata naprawdę nadejdzie?”

„Nie wiem.”

„Wiesz jak nie mogę zajść w ciążę i jak mi ciągle nie wychodzi z facetami. Przyszło mi teraz głupio do głowy, że to może być jakoś ze sobą powiązane. Że wszystko jest jakieś rozedrgane i może to przepowiednia jakiegoś tam końca.”

„Bzdury. Zobaczysz, że to przyjdzie raz dwa.”

„Koniec świata? Czy że będę raz dwa w ciąży albo znajdę tego swojego megafaceta?”

„Że będziesz w ciąży. Że się zakochasz. Zobaczysz, że kiedyś się to uda. To nie musi być od razu megafacet. Wystarczy normalny i dobry.”

„Ty Honzę ciągle bardzo kochasz?”

„Tak i nawet wtedy, kiedy jest zjaranym debilem.”

„Fajnie.”

„Do Peru to kupił sobie bilet powrotny, czyli z tym końcem świata nie będzie tak ostro.”

„Kurde, szkoda że nie jesteś facetem, bo bym się z tobą ożeniła. I tobie bym mogła spokojnie do końca świata usługiwać.”

Na chwilę łapią się za ręce i głaszczą.

„Tak?”

„Tak.”

„To dobrze.”

 Translation © Magdalena Żuraw and Pavel Peč, PoCzechy 2013

———————————————————————————————

Jaroslav Rudiš (40) jest pisarzem i autorem powieści Niebo pod Berlinem, Grandhotel i Koniec punku w Helsinkach (która w tym roku ukaże się w Polsce). Wspólnie z Jaromírem 99 stworzył czarno-biały kolejowy komiks Alois Nebel, na podstawie którego reżyser Tomáš Luňák nakręcił film nagrodzony pod koniec zeszłego roku Europejską nagrodą filmową. Rudiš lubi jeździć pociągami, żyje między Czechami a Niemcami, gdzie od października 2012 gości jako profesor na Uniwersytecie Humboldta w Berlinie.
Książki Jaroslava Rudiša w języku czeskim wydaje praskie wydawnictwo Labyrint.

xxx (cz)

Obliba Pendolina, o níž často slýchám z úst Čechů, které znám a dokonce i těch, které jsem zatím neměla příležitost poznat, dosahuje svými rozměry bezmála zbožštění. Na mé připomínky, že se ho snad u nás také jednou dočkáme, odpovídají s potutelným úsměvem. Možná jsme na tom v Polsku dokonce o něco lépe, alespoň co se týká příhodné a tvůrčí atmosféry: na trase mezi jedním hlavním městem (tím historickým) a druhým (tím současným) totiž člověk – pokud tedy má podobné spády – může „vystřihnout“ celou povídku a na proslulém železničním tahu Přemyšl-Štětín hlavní nádraží spáchat i celou trilogii, a to včetně redakčních úprav. O tom ale náš první příspěvek nebude. Přinášíme vám povídku Jaroslava Rudiše Konec světa, kterou jsme objevili v časopise ČD pro Vás, který ve svých vlacích distribuují České dráhy. Přejeme vám příjemnou četbu k první – nebo možná druhé – sobotní ranní kávě… Vždyť konec světa nás může zastihnout v každé myslitelné pozici a kondici. (Předchozí věta je trochu vousatá, nevyznačuje se zrovna přílišnou důmyslností a vyžaduje kritický odstup a co nejrychlejší dávku kofeinu.)

KONEC SVĚTA

„Sbírá semena.“

„Cože dělá?“

„Sbírá semena. Chystá se na konec světa.“

Marta s Klárou se dlouho neviděly. Jsou spolužačky z gymplu z Turnova. Pak je ale nasála, přežvýkala a už nikdy nepustila Praha. Marta vystudovala kulturologii a dějiny umění, Klára dějiny umění a anglistiku. Obě měly velké plány. A teď se vedle sebe potí v sauně.

„Přijde to prý v prosinci. Já si myslela, že jen trochu blbne, že to jsou všechno jen ty jeho klasický fórky, ale on celý léto lítal po polích a lesích a sbíral semínka,“ říká Marta.

„Jaký semínka?“

„Těch nejdůležitějších bylin a rostlin a taky stromů. Má všechny druhy obilí, všechny luštěniny.“

„A proč si to nekoupil v obchodě?“

„Honza říká, že to není ono, že tohle je první krok k návratu k přírodě, co nevyhnutelně přijde, jestli teda někdo bude mít kliku a konec světa přežije.“

„Nikdy bych do něj neřekla, že ulítne na takových věcech.“

„No já taky ne.“

„Jinak přece moc neblbne, ne?“

„No občas se vykalí nebo vyhulí, ale jinej se zas třeba porve, že jo.“

Marta s Klárou se právě přehouply přes třicítku a mezitím postavily a zase zbořily pár vztahů, jak to tak chodí, divoká Klára jich zvládla o pár víc. Marta pracuje v marketingu francouzské chemické firmy a chodí už pár let s programátorem Honzou, Klára překládá návody na vysavače a ledničky a nechodí s nikým. Svého megachlapa, jak jim říká, zatím nepotkala. Měla štěstí prý jen na samé zerochlapy. Je bezradná, a tak nyní o to víc hledá otce svého dítěte. Říká, že hledá dárce spermií, nic víc. Říká to trochu jako vtip, ale Marta ví, že to zas tak vtipné není.

„A děti teda s tebou Honza chce mít?“ ptá se Klára.

„Jednou asi jo, já asi taky, ale nijak na to netlačíme. Jestli nepřijde ten konec světa a on se tím hulením úplně neodpálí, tak to uděláme.“

„Furt teda hulí?“

„No trochu.“

„Hulení není dobrý na spermie, řekni mu to. Hulení je zpomaluje.“

„On mi ale říká, ty máš na relax saunu, já mám trávu. Má pro případ konce světa samozřejmě taky uschovaný semínka trávy. Až to přijde, chce sedět někde na kopci, hulit a dívat se na nebe a na to, jak přichází ten zánik. A když ten konec přežije, zachrání z těch semen civilizaci.“

„Marto, asi bych z toho měla trochu strach.“

„No já taky mám strach. On už si taky koupil letenku do Peru. Chce ten konec světa zažít přímo na Machu Picchu. Právě tam.“

„A tobě letenku nekoupil?“

„Chtěl mi ji koupit, ale já jednak nesnáším lítání a nehulím a taky mi to přijde celý maličko ujetý.“

„Je to ujetý.“

„Já vím.“

„Ale co dneska není ujetý.“

„Právě.“

„Někdy mám pocit, že chlapům dneska fakt už jenom hrabe, jsou tak nejistý ve svých rolích, že myslej na blbosti. A mají strach ze silných holek, jako jsme my. Myslím, že je spousta úplně nablblých natvrdlých chlápků a mamánků, ale jen pár tak skvělých holek, jako jsme my dvě. Ale nás dnešní chlapi nechtěj vidět. Oni by nejradši spali s vlastníma matkama. Takže tím pádem ještě víc myslí na blbosti jako konec světa. Už je nikdo nezachrání. Pořád si ho chceš vzít?“

„Tak jsme zasnoubený, že jo.“

„To nic neznamená. Můžete zase být rychle odsnoubený. Svatba je jenom drahej omyl. Já chci dítě, ale žádnou svatbu, nepotřebuju k tomu nudnýho manžela v bačkorách, kterýho pak budu muset celej život obskakovat a být jeho služka. Fakt ne.“

„To on nechce, abych byla.“

„Bude to chtít. Všichni to nakonec chtěj.“

„Už nemůžu. Jdem?“

„Jo.“

Jdou do sprchy, pak skočí do bazénku s ledovou vodou. Horko a zima a zima a horko. Vypnou se a zase zapnou. Pak se dívají na svoje těla a Marta řekne, pořád máš krásný prsa, ty moje už jsou trochu pytlíky od mlíka. A Klára řekne, co blbneš, máš taky pořád krásný prsa a seš štíhlá a máš taky krásnej zadek, ne jak ten můj, už trochu povislej.

Na chvíli zavřou oči na lehátku v temné odpočívárně. Na pár minut usnou.

„Marto?“

„No?“

„Myslíš, že ten konec světa fakt přijde?“

„Nevím.“

„Víš, jak nemůžu otěhotnět, jak mi to furt nevychází s chlapama. Tak mě teď úplně blbě napadlo, jestli to s tím třeba nějak nemůže souviset. Že se to všechno klepe, že to je předzvěst nějakýho konce.“

„To je blbost. Uvidíš, že pak to přijde raz dva.“

„Konec světa? Nebo že budu raz dva v tom, že najdu toho svýho megachlapa?“

„Že budeš v tom. Že se zamiluješ. Uvidíš, že to jednou klapne. Nemusí to bejt zrovna megachlap.

Stačí normální hodnej chlap.“

„Ty Honzu pořád hodně miluješ?“

„Asi jo, i když to je vyhulenej magor.“

„Hezký.“

„Koupil si do Peru zpáteční letenku, takže to s tím koncem světa asi nebude tak horký.“

„Škoda že nejseš chlap, bych si tě vzala, ty vole. Tebe bych klidně obskakovala do konce života.“

Na chvíli se chytnou za ruce. Pohladí se.

„Jo?“

„Jo.“

„Tak fajn.“

———————————————————————————————-

Jaroslav Rudiš (40) je spisovatel a autor románů Nebe pod Berlínem, Potichu, Grandhotel a Konec punku v Helsinkách. S výtvarníkem Jaromírem 99 vytvořili nádražácký komiks Alois Nebel, podle něhož natočil režisér Tomáš Luňák úspěšný film, který na sklonku loňského roku získal Evropskou filmovou cenu. Rudiš jezdí rád vlakem, žije mezi Českem a Německem a od října 2012 je hostujícím profesorem Humboldtovy univerzity v Berlíně.
Knihy Jaroslava Rudiše vydává pražské nakladatelství Labyrint.

pl: Zaczynamy! / cz: Začínáme!

Tak to się musiało skończyć a właściwie pięknie zacząć: ruszają PoCzechy, czyli polsko-czeski i czesko-polski blog o naszych wspólnych i indywidulanych doświadczeniach kulturowych, językowych i literackich. Będziemy pisać o tym, co nas podnieca, interesuje, inspiruje i bawi niezmiennie w tym codzienno-niecodziennym spotkaniu Polki z Czechem. Na dobry początek mocne uderzenie w postaci Końca świata, opowiadania poczytnego czeskiego pisarza (a kogo? to niespodzianka!)- opowiadania jeszcze nie publikowanego w Polsce a w naszym tłumaczeniu. Oczekujcie z niecierpliwością. Ahoj!

Takový to celé muselo vzít konec, nebo spíš krásný začátek: svůj život právě začínají PoCzechy neboli česko-polský a polsko-český blog o našich společných i samostatných zkušenostech kulturního, jazykového a literárního druhu. Budeme psát o tom, co nás bez přestání vzrušuje, zajímá a baví na tomhle našem všedně nevšedním setkávání Polky a Čecha. A na samém začátku přichází silná nálož v podobě Konce světa, povídky oblíbeného českého spisovatele (jakého? to je přece překvapení!), která vychází v polštině vůbec poprvé, a to v našem společném překladu. Netrpělivě na ni čekejte. Cześć!